środa, 24 kwietnia 2013

Chilli, czyli dlaczego Tajlandia jest nazywana krainą uśmiechu

Kuchnia tajska należy do najpikantniejszych na świecie, a to za sprawą papryczki chilli stosowanej tu masowo w większości potraw. Do Tajlandii papryczka chilli trafiła z Indii, podobnie, jak  wiele innych przypraw. Istnieje mnóstwo odmian chilli, małych i większych, czerwonych i zielonych, ale najostrzejsza jest odmiana „ptasie oczko”, papryczki tego gatunku mają zaledwie 1-3 cm długości i przy tak niepozornym wyglądzie nawet szczypta dodana do potrawy potrafi zamienić ją w ogień. To, na ile sposobów Tajowie potrafią wykorzystywać chilli przekracza granice naszej wyobraźni. Oprócz oczywistego zastosowania w postaci świeżych strączków, chilli używane jest jako baza past i proszków curry, które w zależności od gatunku chilli oraz użytych dodatków przybierają intensywnie żółty, czerwony lub zielony kolor. W sklepach i na bazarach można kupić chilli suszone w całości, płatkach lub proszku, pasty z chilli  (sprzedawane u nas pod nazwą sambal oelek) oraz sosy wyglądem przypominające nasz ketchup, które u Europejczyka wywołują trudności z utrzymaniem oczu w orbitach. Sami Tajowie są jednak zaprawieni w konsumpcji tej ostrej przyprawy i potrafią nawet chrupać ją w całości na surowo. Jak mogą przełknąć coś tak pikantnego?  Zbadano, że istnieją dwa mechanizmy, które to tłumaczą. Po pierwsze kapsaicyna zawarta w chilli działa jak nikotyna, a więc uzależnia, ale im większa dawka, tym organizm jest na nią mniej wyczulony. Jak widać wszystko jest kwestią treningu. Dlatego w tajskich restauracjach kelnerzy widząc słabeuszy o białych twarzach, którzy mogliby nie przetrzymać niektórych dań w oryginalnej wersji,  zwykle proponują wersję „less spicy” albo „mild” , zjedzenie których i tak kończy się łzami, kaszlem i litrami wody wypitej dla zalania ognia. 




Ale co ma wspólnego pikantny smak chilli z uśmiechem Tajów ? (bo przecież powszechnie wiadomo, że Tajlandia, to kraina uśmiechu). Otóż ma i to dużo, gdyż ta sama kapsaicyna, która odpowiada za pikantny smak chilli, działając na receptory bólu, stymuluje mózg do produkowania endorfin, hormonów które wywołują doskonałe samopoczucie, zadowolenie z siebie,  a nawet stany euforyczne. 
Już wkrótce na moim blogu pierwsza potrawa tajska z dodatkiem chilli - smażony makaron z kurczakiem.