środa, 19 listopada 2014

Generalna próba przed świętami, czyli warsztaty z wypieków świątecznych z Janem Niezbędnym w Akademii Kulinarnej Spot to Eat



Bardzo nie lubię przedwczesnej propagandy świątecznej, kolęd puszczanych w sklepach na 2 miesiące przed czasem, reklam epatujących rodzinnym szczęściem z taką intensywnością, że aż mdli, kiczowatych dekoracji wywalonych (dosłownie) na hipermarketowych ekspozycjach, z których ledwo co sprzątnięto znicze. W tym roku na dworze było jeszcze +15° , a był to październik, kiedy wystartowała pierwsza kampania telewizyjna, w której opad śniegu był tak gęsty, że najstarsi górale takiego nie pamiętają, a wzorcowa rodzinka przy świątecznym stole zajada się homarami, ostrygami i owocami pitahaya, taka nowa świecka tradycja.

Ale co tu dużo gadać, nie ma od tego ucieczki, więc kiedy sama otrzymałam mozliwość wcześniejszego wejścia w nastroje świąteczne, nie byłam w stanie odmówić. Ta możliwość to zaproszenie na warsztaty z wypieków świątecznych, podpisane  "...mam nadzieję, że zaszczycisz mnie swoją obecnością - Jan Niezbędny" (znacie gościa oczywiście). Miejsce spotkania - Akademia Kulinarna Spot to Eat na poznańskiej Wildzie - dobrze mi już znane miejsce i ważne na kulinarnej mapie Poznania.




W warsztatach uczestniczy około 10-osobowa grupa poznańskich blogerów, a właściwie blogerek. Każda z nas dostaje broszurkę, z której może wybrać sobie dowolny przepis na świąteczne słodkości i przygotować go według własnej fantazji.


Ja wybieram piernikowe cookies z suszonymi śliwkami i czekoladą i przygotowuję je w trzech wersjach smakowych: oryginalnej, z suszoną żurawiną i z wiórkami kokosowymi. Na pozostałych stanowiskach powstają: keks z jabłkami, piernikowe choinki, trufle, a nawet świąteczne ciasto z mikrofalówki. Pod ręką mamy bakalie, orzechy i mnóstwo innych dodatków do dekoracji wypieków. 
Zaczyna się zabawa i pomieszczenie Akademii Kulinarnej natychmiast wypełnia się świątecznymi zapachami: korzennych przypraw, czekolady, kakao, miodu. Czuję się, jakby Wigilia miała być jutro.




W ferworze przygotowań bakalie latają po stole we wszystkich kierunkach, podobnie produkty Jana Niezbędnego, zwłaszcza papier do wypieków, foremki do pieczenia i ręczniki papierowe, które zużywamy kilometrami. Stopniowo kolejne ciasta i ciastka trafiają do piekarników i świąteczne zapachy potęgują się.


Keks jabłkowy
Trwa ciągła degustacja, a wyjmowane z pieca wypieki nie mają szans na ostygnięcie. 
Moje cookies układam na blasze pokrytej papierem do wypieków (rewelacja, od dawna go używam, dzięki niemu blacha nigdy nie wymaga czyszczenia) i piekę zaledwie kilka minut. Gotowe są intensywnie czekoladowe, mają bardzo ładny kolor gorzkiej czekolady, pachną korzennymi przyprawami i są pyszne. Zamierzam je w tym roku włączyć w program wspólnego pieczenia ciasteczek, które od kilku lat "uprawiam" z przyjaciółmi, tak więc dokładny przepis pojawi się wkrótce na moim blogu.

Piernikowe cookies mojej produkcji

Wreszcie koniec pieczenia, pozostaje pakowanie, stylizacja i sesja zdjęciowa. Zobaczcie jej efekty poniżej. Prawda, że apetyczne?





Zachęcam do organizowania wspólnego pieczenia świątecznych słodkości ze znajomymi lub w babskim gronie. Jest przy tym sporo zabawy, śmiechu i podjadania. Na moim blogu jest już kilka przepisów na ciasteczka i pierniki, wkrótce pojawi się więcej. Pamiętajcie też, że Jan Niezbędny jest w kuchni niezbędny, nie tylko z powodu nazwiska.