poniedziałek, 8 lipca 2019

Wietnamska sałatka z wołowiną Bun Bo Nam Bo


Składniki (3 - 4 porcje):

mięso i marynata do mięsa:
300 - 350 g wołowiny (polędwica, antrykot, krzyżowa)
1 łyżka sosu ostrygowego
2 łyżki sosu rybnego
1 łyżeczka przyprawy 5 smaków
1 ząbek czosnku obrany i rozgnieciony
mały kawałek trawy cytrynowej posiekany lub roztarty w moździerzu
1 łyżka cukru
1 płaska łyżeczka mielonego pieprzu
odrobina oleju do smażenia

pozostałe składniki sałatki:
1 średniej wielkości marchewka
1 kalarepa lub kawałek zielonej papai (dowolnie)
2 łyżeczki soli, 1 łyżeczka cukru, 2 łyżeczki octu ryżowego do piklowania warzyw
zioła: mięta, kolendra, pachnotka (shiso) - po sporej garści na każdą porcję
ok. 6 liści sałaty masłowej1 średniej wielkości ogórek pokrojony w cienkie paski
1 opakowanie kiełków fasoli mung sparzonych wrzątkiem
1 opakowanie makaronu ryżowego typu vermicelli ugotowanego wg. przepisu na opakowaniu
1/2 szklanki prażonych, posiekanych orzeszków ziemnych
1/2 szklanki prażonej cebulki

sos:
1 łyżka cukru
4 łyżki sosu rybnego (lub 3 łyżki sosu rybnego + 1 łyżka sojowego)
5 łyżek soku z limonki (lub pół na pół z octem ryżowym)
1 czerwone chili (lub więcej, jeśli ma być bardzo ostre) drobno posiekane
1 ząbek czosnku obrany i posiekany
1 szklanka ciepłej wody



Sposób przygotowania:
  1.  Przygotuj marynatę i zamarynuj w miej mięso. Wietnamczycy kroją wołowinę na małe, cienkie plastry, a potem, po zamarynowaniu grillują ją w specjalnych uchwytach do małych kawałków mięsa albo smażą na patelni. Ja pokroiłam mięso w grube plastry i usmażyłam jak steki, a dopiero po przestudzeniu pokroiłam w cienkie plasterki. Ważne, żeby mięso marynowało się co najmniej godzinę, a najlepiej przez całą noc. Po tym czasie usmaż mięso w sposób przez siebie wybrany.
  2. Zamarynuj marchewkę i kalarepę według przepisu klik. Jeśli chcesz iść na skróty, możesz użyć surowych warzyw i nie piklować ich, sałatka będzie mniej autentyczna, ale równie dobra.
  3. Połącz składniki sosu i wymieszaj, odstaw pod przykryciem, aby całkowicie nie wystygł.
  4. Na 3 - 4 miski rozłóż liście sałaty i zioła, piklowane warzywa, pokrojony ogórek, porcje kiełków oraz makaronu, a na końcu mięso.
  5. Posyp sałatkę orzeszkami i prażoną cebulką, a na koniec polej obficie letnim sosem. Na osobnym naczyniu można podać dodatkową ilość makaronu i ziół oraz więcej pokrojonego chili oraz kawałki limonki. 

niedziela, 16 czerwca 2019

Burgery z indyka z cheddarem z piklowanymi warzywami


Stary, poczciwy burger... tak bardzo w pewnym momencie pogardzany..., że fast food, że z sieciówek, że niezdrowy, że plastikowy, że nie wiadomo, co to za mięso..., a ta bułka, to istna wata. Do tego popijany colą i przygryzany równie niezdrowymi frytkami... toż to zabójcze paskudztwo opakowane kilogramami plastiku i papieru kreujące kilogramy wałków na brzuchu i biodrach już u najmłodszych konsumentów. I to właśnie ten zohydzony burger doczekał się teraz swojego renesansu i stał się jednym z modniejszych, żeby nie powiedzieć hipsterskich przysmaków dla tych, co wiedzą, co w trawie piszczy...  Tyle, że to nie jest już burger z fast foodowej sieciówki, ale slow foodowy Pan Burger, który wykonany jest z mięsa zwierząt o szczególnym rodowodzie, które wiodły bezstresowe życie hulając po bezkresnych łąkach we dnie i w nocy, były karmione czekoladą, masowane po tajsku i raczone muzyką Beethovena. Tenże burger załadowany jest w organiczną bułkę upieczoną na stuletnim zakwasie, a następnie dopakowany równie organicznymi warzywami. No, może nie do końca tak, ale jakieś story musi być...  I co? Można? Można!  Można zrobić burgera w domu i, bądźcie pewni, nie będzie to fast food, czas oczekiwania będzie dłuższy niż w znanej sieciówce, ale efekt końcowy będzie tego wart. A oto mój burger multi kulti przyprawiony na bogato na sposób bliskowschodni z piklowanymi warzywami.

niedziela, 9 czerwca 2019

Marynowane szparagi, burrata i gremolata z magicznym składnikiem


Letnie upały zaczęły się w tym roku wcześniej niż kalendarzowe lato i chyba zanosi się na śródziemnomorskie klimaty. I, podobnie jak w czterech minionych latach, ucieknę na wakacje tam, gdzie chłodno i rześko, a woda w morzu bardziej lodowata niż w Bałtyku. Zanim jednak przyjdzie ten moment trzeba przeżyć gorączkę, która właśnie nastała, a jedną z rzeczy, których najbardziej nie lubię przy takiej pogodzie jest gotowanie gorących obiadów. Nie lubię, więc nie gotuję. W takie dni najbardziej odpowiadają mi sałatki z sezonowych warzyw połączone z serami, bulgurem lub wędzonymi rybami, czyli lekkie, letnie jedzenie na zimno. Mam cichą nadzieję, że tą sałatką z marynowanych szparagów uda mi się Was zarazić, bo bez wielkiego zachodu stanowi ona świeży, orzeźwiający posiłek na gorący w tym roku sezon szparagowy.