sobota, 15 września 2018

Kaiserschmarren czyli szarpany omlet z musem jabłkowym



Składniki (2 porcje):
mała garść rodzynek
2-3 łyżki rumu4 jajka
300 ml mleka
1/2 opakowania cukru z prawdziwa wanilią
skórka otarta z 1 cytryny
130 g przesianej mąki
szczypta soli
2 + 1 łyżki cukru
2 + 1 łyżki masła
cukier puder do podania
mus jabłkowy i/lub dowolne owoce


Sposób przygotowania:
  1. Rodzynki zalej rumem i odstaw.
  2.  Rozbij jajka i oddziel białka od żółtek, umieść je w osobnych miskach.
  3. Żółtka roztrzep widelcem, dodaj mleko, cukier z wanilią, skórkę z cytryny i mąkę.
  4. Białka ubij na sztywną pianę z odrobiną soli, dodaj 2 łyżki cukru i ubijaj jeszcze chwilę do jego rozpuszczenia.
  5. Połącz i delikatnie wymieszaj masę białkową i żółtkową.
  6. Na dużej patelni podgrzej 2 łyżki masła, na gorące masło wylej masę jajeczną i smaż na średnim ogniu. Po minucie na omlecie rozsyp rodzynki.
  7. Gdy spód jest złoto brązowy (po kilku minutach), przy pomocy szerokiej łopatki przewróć omlet na drugą stronę, smaż jeszcze kilka minut, aby druga strona również się lekko zrumieniła.
  8. Zestaw patelnię z ognia i poszarp omlet widelcem na małe kawałki, dodaj resztę masła i cukru, postaw z powrotem na gorącym piecu i mieszając skarmelizuj omlet, trwa to 1-2 minuty.
  9. Omlet podaj posypany pudrem albo cynamonem. W klasycznej wersji kaiserschmarren podaje się z musem jabłkowym.
Przepis pochodzi ze strony austria.info

czwartek, 6 września 2018

Bakłażany zapiekane z chermoulą, z pomidorowym kuskusem i sosem jogurtowym


Jestem dzieckiem PRL-u. Kiedy sięgam pamięcią do dzieciństwa i przypominam sobie wyprawy z mamą lub babcią na rynek, to z warzyw widzę głównie marchew, buraki, ziemniaki i kapustę, latem dodatkowo pomidory, ogórki, sałatę, fasolę i groszek, a jesienią importowaną z Bułgarii bladożółtą paprykę. I właściwie niewiele więcej...  Co więcej, sezonowość miała wtedy prawdziwe znaczenie. Była zima, warzyw nie dało się uprawiać na zewnątrz, to ich po prostu nie było. Na kanapkę zamiast pomidora kładło się ogórki zakiszone latem. Pierwsze szklarniowe pomidory pojawiały się w czerwcu, kosztowały majątek, kupowało się je po jednym i rozkoszowało jak szampanem, choć w rzeczywistości smakowały okropnie. Pamiętam jak podczas wakacji w Bułgarii, czy Jugosławii widywałam na straganach piętrzące
 się góry nieznanych mi warzyw i jak kupowaliśmy mięsiste, czerwone papryki i jedliśmy je prawie jak jabłka. I pamiętam tę radochę, kiedy już w dorosłym życiu pierwszy raz w Polsce udało mi się kupić brokuły, a potem seler naciowy, potem wszystkie kolory papryki, zioła, zielone szparagi (białe były już wcześniej) i wreszcie bakłażany. A może ta kolejność była nieco inna, nieistotne. Takie momenty były zawsze dla mnie bezcenne, jakoś tak mam... , każdego cieszy coś innego. Dzisiaj, kiedy idę na rynek, z trudem powstrzymuję się, żeby nie kupić wszystkiego, co danego dnia jest dostępne, a bakłażanów od tego czasu przyrządziłam z grubsza biorąc około jednej wywrotki. Dzisiejszy przepis, to jeden z moich bardziej ulubionych, bo teraz mam fazę na kuchnię Bliskiego Wschodu, więc nie da się ukryć, że inspiruję się książkami Ottolenghiego. Mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu ten pyszny bakłażan z arabskimi przyprawami i orzeźwiającym sosem jogurtowym.

środa, 22 sierpnia 2018

Gazpacho z melona i ogórka z chipsami z szynki serrano


Jak tak się dobrze zastanowić, to dobiega końca czwarty miesiąc upałów, których wszyscy mieli już dosyć od jakiegoś czasu, bo temperatury nieznośne, susza, kurz, ogrody cierpią, rolnicy narzekają, a w ogóle, to najstarsi górale nie pamiętają takiego lata. I właśnie przyszedł ten dzień, gdy prognoza obwieściła: jutro ostatni dzień upałów. I jakby mnie ten upał nie wkurzał w minionych tygodniach, to już mi się robi tęskno do ciepłych wieczorów i poranków, do przesiadywania na tarasie do późnych godzin, grillowych nasiadówek z przyjaciółmi i sezonowego jedzenia. Oczekiwanie na kolejne takie okazje potrwa wiele długich miesięcy, czasem szarych i smętnych, czasem mroźnych i śnieżnych... Ale zasada jest prosta, jak po nocy przychodzi dzień, tak po zimie wiosna i lato... i tego się trzymajmy. A tymczasem na ostatni dzień upałów fantastyczne gazpacho z melona i ogórka z chipsami z szynki serrano, bo o tym, że szynka z melonem, to klasyka gatunku nikogo chyba nie trzeba przekonywać, a przecież nie zawsze musi to być plasterek melona z plasterkiem szynki.

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Sałatka z młodych buraczków, świeżego chrzanu i sardeli


Alain Ducasse, znany francuski restaurator, właściciel 20 restauracji na całym świecie i niemałego gwiazdozbioru Michelin, to ten spod którego rąk wychodzą najbardziej wyrafinowane frykasy kuchni francuskiej. Ostatnio wpadła mi w ręce jego książka "Naturalnie, prosto, zdrowo, smacznie". Zadziwiające, bo książka jest, jakby, zaprzeczeniem autora. Żadnego zadęcia, tylko proste, sezonowe potrawy z niewielkiej ilości składników i w większości dania typu "pokrój i wymieszaj". Nie powiem, żebym nie lubiła jego pięknych dań, z których każde wygląda jak milion dolarów, ale do przygotowania w domu zdecydowanie bardziej nadają się te ze wspomnianej książki. Dzisiaj zapraszam na sałatkę z młodych buraczków, która świetnie smakuje jako samodzielne danie, ale także jako dodatek do mięsa.

środa, 15 sierpnia 2018

Pikantny makaron z fasolką szparagową i tajską bazylią


Nigdy nie sądziłam, że dopadnie mnie kiedyś klęska urodzaju tajskiej bazylii z własnej uprawy. Jednak tego lata okazało się to możliwe i pewno, gdyby się spiąć, to udałoby się też wyhodować  parę innych rzeczy zupełnie nietypowych dla naszej strefy klimatycznej.  Zwykle w upalną pogodę nie gotuję tajskich, pikantnych potraw. To irracjonalne, bo przecież w Tajlandii jest gorąco przez cały rok i potrawy, które wypalają gardło nikomu nie przeszkadzają. Mimo to,  ja wolę latem kuchnię bardziej orzeźwiającą. Tym razem jednak potrzeba zagospodarowania bazyliowych overstocków zainspirowała mnie do ugotowania makaronu z poczciwą, polską fasolką szparagową i solidnym wsadem tajskiej bazylii okraszonej tymi właśnie dodatkami, które pieką, palą i grzeją. Zapraszam.